Add me to your address book
![]() Utwórz swoją wizytówkę |
Blog > Komentarze do wpisu
Antysyjonistyczny historyk Joachim Martillo próbował ([2]) wyeliminować tą wyjątkowość Żydów, umieszczając syjonizm w historycznym i geograficznym kontekście Europy Środkowej i Wschodniej. Nadał on Żydom inną nazwę, Aszkenazyjczycy (co po hebrajsku oznacza Niemcy – M.G.). Według niego, ta wschodnioeuropejska nazwa pomaga zmniejszyć problem do normalnych proporcji. Wskazał on na podobieństwa pomiędzy ruchami nacjonalistycznymi i wyznaniowymi różnych narodów Europy środkowowschodniej oraz syjonizmem, przy czym scharakteryzował syjonizm jako ‘fundamentalistyczny’ ruch z ‘prymitywnymi’ ideami, przeciwieństwo idei wyjątkowości lansowanej przez żydowskich Uczonych w Piśmie. Niestety, redukcja ta nie zdała się na nic. Chociaż można nie lubić wyjątkowości, nie będzie niestosownym zająć się tym problemem. Jeśli, zgodnie z Martillo, Aszkenazyjczycy są zwykłym narodem wschodnioeuropejskim, owładniętym prymitywnymi ideami fundamentalistycznymi jak na przykład Serbowie, dlaczego w dominującym głównym nurcie dyskusji wszyscy Wschodnioeuropejczycy, a nawet wszystkie takie fundamentalistyczne ruchy oprócz syjonizmu, są potępiane. Skąd ten wyjątek? Dlaczego ani Serbom ani Japończykom The New York Times nie pozwala mieć fundamentalistycznego ruchu i prymitywnych przywódców? Jeśli ruch żydowski jest tak podobny do niemieckiego nazizmu, to dlaczego ten ostatni jest wyklęty, zaś ten pierwszy wychwalany przez dominujące media? W jaki sposób ten mały wschodnioeuropejski naród zdołał zdominować spór pomiędzy USA i Rosją, oraz w mniejszym stopniu Europą? W jaki sposób największa i najbardziej niszczycielska finansowa broń naszych czasów została ucieleśniona w osobie George Sorosa? W jaki sposób idee tych ‘prawie (nazistów) Serbów’ stały się paradygmatem naszych dni pod firmową nazwą neoliberalizmu? Dlaczegóż to każdy może napisać wszystko, co zechce o Serbach, lecz sama antysemicka aluzja mrozi atrament w wiecznym piórze? Porównanie Martillo jest bardzo interesujące, lecz bałamutne. Syjonizm rzeczywiście ma pewne cechy podobne do fundamentalistycznych ruchów europejskich („nazistów” itp.), lecz czy są to cechy istotne, czy tylko powierzchowne? Czy syjonizm jest ‘fundamentalistyczny’? Z całą pewnością nie, ponieważ w rzeczywistości jest to ruch dążący do wyplenienia wszystkich prawdziwych tradycji Żydów aszkenazyjskich i całej przyrody w ich nowym środowisku – czyli w Palestynie. Stara się on być fundamentalistyczny, aby odwoływać się do popleczników ruchów fundamentalistycznych. Przynajmniej starał się to robić w latach 20-ych i 30-ych XX wieku, gdy te fundamentalistyczne (narodowe) ruchy powstawały. Syjonizm ma także pewne cechy podobne do ruchów socjalistycznych, lecz czy są to cechy podstawowe? Kibuc wydaje się być socjalistyczny dopóki ktoś nie przyjrzy się mu bliżej i nie znajdzie unikalnej, „wyjątkowej” jakości totalnego rasizmu, wojskowego drylu oraz prania mózgów. Czy syjonizm jest socjalistyczny? Nie, on udawał, że jest socjalistyczny, aby móc się odwoływać do socjalistów i to z wielkim sukcesem. Obecnie, państwo syjonistyczne wydaje się być ‘społeczeństwem otwartym’ i demokracją. I znowuż jest to tylko pozór, stworzony w celu wprowadzenia w błąd i pokazania się w sympatycznym świetle. Nie ma potrzeby przytaczania wielu przykładów, ponieważ prawdziwa natura morderczego izraelskiego apartheidu powinna być dobrze znana czytelnikowi. Takie są moje zarzuty w stosunku do atrakcyjnych tez Martillo. Syjonizm, lub ruch żydowski, zasługuje na wyjątkowe potraktowanie ze względu na swoją wyjątkową zdolność do naśladownictwa lub mimikry ([3]). Syjonizm można nazywać ruchem nazistowskim, socjalistycznym, demokratycznym, czymkolwiek zechcesz i jeśli czymś się on wyróżnia, to swoją zmiennością. Syjonizmu nie można zrozumieć bez uwzględnienia innych ruchów żydowskich, od antysyjonistycznego Bundu do niesyjonistycznych neokonserwatystów. Żydowska działalność w Palestynie wydaje się być częścią (wcale nie najważniejszą) większej całości. Czują to przywódcy światowi, wysyłający swoich najlepszych ambasadorów do naszego małego i biednego (? – M.G.) kraju. W Tel Avivie szukają oni kluczy do serc możnych tego świata, do niszczyciela (narodowych) skarbców George Sorosa, do ulubieńca konserwatystów Conrada Blacka. Poprzez Michaela Levy szukają oni dojścia do szefa Partii Pracy Tony Blaira, poprzez Richarda Perle do George Busha, za pośrednictwem plejady magnatów medialnych starają się oni dojść do serc Amerykanów. Ostrożność przy takim osądzie nie zawadzi, chociaż działania te są postrzegane jako zintegrowana i wzajemnie powiązana całość, to zawsze istnieje możliwość, że wszędzie, gdzie ci ważni ludzie się spotykają, dyskutuje się jedynie o golfie na Bahamach. Martillo, będący w głębi serca naukowcem, chce sklasyfikować syjonizm, nadziewając go na kolekcjonerskie szpilki, jako część swojej kolekcji wschodnioeuropejskich dziwolągów. Lecz dziwoląg ten jest zbyt wielki. To nie tylko nieprzyjemna postać nacjonalizmu. Jego niebezpieczeństwo polega na odejściu od Boga: Prorocy Izraela krytykowali Izraelitów za bezbożność. Szpilka Martillo jest po prostu za mała na tego dziwoląga-potwora – wymaga on grubego gwoździa. Tłumaczył: Roman Łukasiak [1] Simone Weil, Lettre a un religieux, Gallimard [2] http://www.telfordtools.com/NAAP_Lecture/naaplecture.htm [3] Mimikra, jest to zjawisko biologiczne charakteryzujące się powierzchownym upodobnieniem się dwóch lub kilku organizmów, które nie są blisko ze sobą spokrewnione taksonomicznie. Upodobnienie to pozwala uzyskać korzyść – na przykład, ochronę przed drapieżnikami – jednego lub obu organizmów, dzięki pewnej formie „przepływu informacji” zachodzącej pomiędzy tymi organizmami a animowanym czynnikiem selekcyjnym. środa, 29 marca 2006, reakcja
|